• Wpisów:6
  • Średnio co: 313 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 12:36
  • Licznik odwiedzin:932 / 2194 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
-Mieszka pan w tej wsi?- zagadnęłam,wyjmując z włosów zaplątane źdźbła trawy.
Pokręcił głową.
-Nie, pani, ja mieszkam za Strudlem, w następnej wsi - powiedział.- W Starych Jagiełkach.
- A nie wie pan czasem, czy jest u was coś do sprzedania? Jakaś chałupa?
Mężczyzna zamyślił się.
-Noo... Chyba jest. Bieńkosie chcą się do miasta, do dzieci, przenieść- oznajmił.- On ciągle w łóżku, pani! Parkinsona ma. Ona dawno nie miała siły zwierzyny obrządzać. POsprzedawali świniaki, krowę. Kury im tylko zostały.
-I oni właśnie chcą dom sprzedać?
-Chyba tak. Córka już parę lat temu chciała ich do siebie wziąć, ale Bieńkosiowa uparta jak osioł- rozgadał się, wyraźnie zadowolony, że ma słuchacza. - Nie i nie, powtarzała. Ze jej tu dobrze, że to jej ojcowizna jest. No i wiesz, pani, ona trochę racji ma. Bo starych drzew się nie przesadza.- Pokiwałąm głową.
-Nie. Nie przesadza- przyznałam.- Tylko jak obydwoje nie mają już siły i potrzebują opieki, to jakie jest wyjście?
Facet wzruszył ramionami.
- A mnie , pani, skąd wiedzieć? Zrobią, jak będą musieli. Ale dom to ładny mają. I kawał ogrodu. Tylko że to wszystko, pani, takie zapuszczone. Płot stary. Wali się. I ta studnia...
- Jak do nich trafić?- przerwałam tę wyliczankę.
-Łatwo!-ożywił się. - Pojedź , pani, o tam...-pokazał sękatym palcem w stronę lasu- tamtą drogą wzdłuż pola.Przy kapliczce trzeba w lewo. A potem to już prosto, wyjedzie pani na Jagiełki. To chyba czwarty... nie, piąty dom po prawej stronie- powiedział.
Otrzepałam resztę trawy i liści z ubrania, zarzuciłam sobie torbę na ramię.
-Dziękuję- uśmiechnęłam się- Miło się z panem rozmawiało.
Mężczyzna rozpromienił się.
-I pięknie tu macie- potoczyłąm ręką wokół- Te pola cudne takie. I las. Pachnie wszędzie.
Stary wzruszył ramionami .
-iii tam- skrzywił się- Wieś jak wieś, pani. Nic szczególnego.
-Oj, nie- zaprotestowałam- Wcale nie. Jest pięknie. Do widzenia panu. I dziękuję serdecznie.
Wsiadłam do samochpdu, trzasnęłam drzwiami. Oparłam głowę na fotelu i posiedziałam tak przez chwilę bez ruchu. A potem wyjęłam z torebki puderniczkę i szminkę. Zerknąwszy w lusterko, zauważyłam kilka piegów na nosie- jak wtedy, gdy byłam dzieckiem. Chyba mnie trochę opaliło.. Zrezygnowałam z pudrowania, jedynie trochę umalowałam usta.
Z lusterka spojrzała na mnie rudawa blondynka. Miała zielone, trochę zmęczone oczy, cień bruzd między nosem a ustami. I jakąś taką niepewną dojrzałość. Widać, że życie jej nie rozpieszczało. Ale co z tego? Było lato, przed nią droga wysypana piaskiem, po obydwu stronach zboże. I przyszłość. Może nie taka zła.
-Jadę- powiedziałam do siebie- Może życie ma dla mnie jakąs niespodziankę?

___________________________
Uff, skończyłam. Jakoś dzisiaj mi pisanie nie szło...
Ale co nieco napisałąm. zapraszam do czytania! ;*
 

 
Przeznaczenie... Jakież to banalne słowo, wyświechtane na kartach milionów romansów. A jednak nie potrafię znaleźć innego na opisanie tego, co mi się tamtego lata przydarzyło. Ta podwrocławska wieć, ten stary dom, ten mężczyzna- to moje przeznaczenie. Po prostu.


Boże! Takiej drogi nie widziałam od dawna. Wysypana piaskiem,miękka, ciepła, bo wyrzana czarwcowym słońcem. Po jednej stronie zboże, po drugiej zboże.
A w tym zbożu maki. I chabry... Zgasiłam silnik i wysiadłam z samochodu. Cisz. Tylko szum wiatru, sosny się kołyszą. Zamknęłam oczy. Dopiero wtedy poczułam, jak bardzo jestem zmęczona. Rozwodem, koniecznością podejmowania decyzji na dalsze życie. Brakiem pieniędzy. Trudnościami na każdym kroku. Rozłożyłam kurtkę i położyłam się na trawie. Wyciągnąwszy się wygodnie, spojrzałam w niebo.Chmury snuły się jak dym z ogniska.
,,Jak dobrze-pomyślałam-już dawno nie było mi tak dobrze''.
Sama nie wiem, kiedy zasnęłam. Obudziło mnie lekkie szarpnięcie. Otworzyłam oczy. Nade mną czerwienił sie daszek czapki, a jej właściciel prezentował w uśmiechu spore braki w uzębieniu. Zerwałam sie na równe nogi.
-Oj, nieh pani tu tak nie śpi- facet, opierając ręce o rower, wpatrywał się we mnie z zaciekawieniem.- Bo jeszcze panią cóś rozjedzie! I wtedy dopiero będzie kłopot.
-Wtedy to skończą się moje kłopoty- mruknęłam, wstając i otrzepując się z trawy.- Nie musiałabym się o nic martwić.
- A nie wiadomo, nie wiadomo-podchwycił- Tylko jeden Bóg wie, co tam nas po drugiej stronie czeka.
Wiejski filozof. Ale to prawda, przecież nikt nie wie, co tak naprawdę czaka nas po drugiej stronie.
Po tej przynajmniej wiadomo, czego się spodziewać.

________________________________

dzisiaj krótko, ale nie mam na razie czasu napisać więcej. Podoba wam się?
Ciąg dalszy mam nadzieję wkrótce.
 

 
tak, jest mi smutno, że nikt nie wykazał aktywności tutaj...
I nie wiem już, co mam dodać, ale chyba wybiorę opowiAdanie ,,Na końcu piaszczystej drogi" .
co myślicie?
mysle, ze to jest opowiadanie w porządku.
do napisania!
  • awatar little-m: oj, na pewno Ciebie też lubią :) musisz uwierzyć w siebie, a nie tylko chować się w cieniu. :)
  • awatar Historynka.: oo, naprawdę jesteśmy imienniczkami? :D Miło mi. :P
  • awatar little-m: dziękuję, bardzo mi miło :) powodzenia w prowadzeniu bloga, moja imienniczko. C:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Otóż, założyłam znowu bloga.
Tym razem jednak, nie jest to kolejny blog o mnie, tylko będę... opowiadać historie!
A tak dokładniej, to będę dodawać tu rozdziały różnych książek.
Nie, nie swoich, bo chociaż lubię pisać opowiadania, wiersze itp. to nie zamierzam kompromitować się chwaląc się swoimi historyjkami.

Jeszcze nie wiem, co pójdzie na pierwszy ogień...
Pomożecie mi?
Napiszcie tytuł książki, którą chcielibyście przeczytać, a myślę, że uda wam się ją znaleźć na moim blogu.
Zapraszaam. ;*